O mnie

Katarzyna Zięba-MazurekPrzez prawie 10 lat pracowałam w Wojewódzkim Szpitalu Neuropsychiatrycznym w Kościanie i tu zdobyłam I-wszy i II-gi stopień specjalizacji z psychiatrii.

Od wielu lat zajmuję się konsultacjami w Zakładzie Pielęgnacyjno-Opiekuńczym w Śremie, gdzie opiekuję się osobami z przewlekłymi zaburzeniami psychicznymi oraz otępieniem. W 2009 r. przeszłam szkolenie w zakresie leczenia chorych z otępieniem w Ośrodku Alzheimerowskim w Ścinawie i od tej pory stale uzupełniam wiedzę w tym zakresie. Jeżdżę na wizyty domowe do chorych, którzy z racji wieku lub charakteru zaburzeń nie są w stanie dotrzeć samodzielnie na wizytę u psychiatry.

W latach 2001 – 2005, miałam przyjemność organizować od podstaw i prowadzić Dzienny Oddział Psychiatryczny, który działa na terenie ZPO do dziś. Od 1994 roku prowadzę prywatną praktykę psychiatryczną.

Zawsze bardzo istotne było dla mnie propagowanie wiedzy i zrozumienia dla chorych cierpiących z powodu zaburzeń psychicznych. Dlatego też prowadziłam warsztaty dla rodzin chorych ze schizofrenią i we współpracy z lokalną telewizją w Śremie starałam się dotrzeć do możliwie wielu ludzi z wiedzą o depresji i schizofrenii.

Nie lubię i nie używam określenia “schizofrenik”. Choroba to tylko część prawdy o człowieku, są jeszcze jego zapomniane pasje, potrzeby, poczucie humoru.

Współpracuję z Lekarzami Rodzinnymi, zarówno w zakresie wczesnej interwencji w chorobach psychicznych jaki i kontynuacji leczenia po okresie koniecznej interwencji psychiatrycznej.

Ukończyłam czteroletni kurs psychoterapii w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. I choć nie pracuję w tej chwili jako psychoterapeuta, to nauczyłam się słuchania i rozumienia, tego co słyszę.

Często wizyta w moim gabinecie nie kończy się zapisaniem leków, ale rozmową. Cieszę się, że wielu moich pacjentów podejmuje psychoterapię zamiast sięgać po leki uspokajające. Zresztą uzależnienie od leków uspokajających, najczęściej benzodwuazepin, to problem wielu ludzi. A z tym można się powoli i stopniowo uporać.

Jest też wiele osób, których namawiam na podjęcie leczenia lekami przeciwdepresyjnymi, które, wbrew obiegowym opiniom, nie uzależniają. Także w tzw. depresji reaktywnej, która często towarzyszy traumatycznym zdarzeniom losowym – jak śmierć najbliższej osoby, rozwód, utrata pracy lub majątku. Czasem leczenie jest potrzebne by nabrać siły i motywacji do walki o siebie samego.

Doświadczenie zagraniczne

Bardzo istotne w mojej pracy jest doświadczenie zdobyte za granicą.
W latach 2005 – 2008 zajmowałam się leczeniem pacjentów w Wielkiej Brytanii. Pracowałam w poradni i jako konsultant na oddziale rehabilitacji psychiatrycznej w Londynie. Ta praca oznaczała często walkę ostatniej szansy, poszukiwanie takich obszarów funkcjonowania chorego, które pozwalały na powrót do życia w społeczeństwie.